Uprawa borówki staje się coraz bardziej popularna, nie tylko w Polsce, ale również w Europie i na świecie.  Borówkowa rzeczywistość  zmienia się bardzo szybko.

Producenci w Polsce mają poważne dylematy, jakie odmiany sadzić,  jaki system uprawy wybrać.  Mocnym ograniczeniem w doborze odmian jest surowy polski klimat. Na przełomie lutego i marca mieliśmy napływ silnych mrozów z północnego wschodu, temperatury przez kilka nocy spadły poniżej -20 stopni, do tego pojawił się wiatr.

Producenci którzy opierają swoją produkcję w większości na Bluecropie, nie mają powodów do zmartwień, ta odmiana bardzo dobrze znosi takie ekstremalne warunki. Jednak nieco inaczej jest z odmianami: Chandler, Duke, czy licencjonowane Draper, Liberty. Z tymi odmianami jest duża niepewność co do ilości zbiorów w sezonie 2018, jest też ryzyko że uszkodzone mogły zostać nie tylko pąki kwiatowe, ale też pędy.

Konserwatyści borówkowi  twierdzą powinniśmy w dalszym ciągu uprawiać Bluecropa. Ich głos jest mocniejszy w latach z ekstremalną pogodą, powiedziałbym nawet, że to są chwile triumfu tych konserwatywnych poglądów.

 Jednak oczekiwania odbiorców na zachodzie Europy są inne. Podczas debaty na Konferencji Borówkowej poruszane były tematy dotyczące odmian jakie są akceptowalne przez np. brytyjskie sieci.  Południe Europy ma możliwość sadzenia odmian południowych, w których pojawia się wiele odmian o świetnych parametrach handlowych.  My niestety na te odmiany nie możemy sobie pozwolić.

Przedstawiciel polskiej firmy firmy eksportującej borówki, stwierdził, że powinniśmy trzymać się starych sprawdzonych odmian, a czynnikiem zwiększającym sprzedaż powinna być niska cena. Czy na pewno tego oczekuje od nas Świat?

Decydując się na uprawę odmian sprawdzonych i pewnych w plonowaniu np. Bluecrop z góry celujemy z średnią jakość. Owszem produkcja będzie pewna, ale kto za kilka lat będzie zainteresowany tą odmianą?  Moim zdaniem nie będziemy w stanie skutecznie konkurować z borówkami z innych krajów z łagodniejszym klimatem. Niska cena tu nic nie pomoże, może nawet zaszkodzić, bo dojdzie do destabilizacji rynku. Sezon 2017 był trudny dla polskich producentów, jednak z każdego trudnego sezonu można wiele się nauczyć. We wrześniu żeby sprzedać borówki na rynek U.K jakość musiała być wysoka. Odbiorców za granicą nie obchodzą nasze lokalne problemy z pogodą sprzedaż funkcjonuje w systemie dwójkowym:

1 - dobra jakość - znajduje się nabywca w dobrej cenie

0- średnia jakość - brak nabywcy nawet w niskiej cenie

Nie ma tu miejsca na kompromis. Albo zaczynamy uprawiać odmiany o dobrych parametrach, albo zaczynamy być  spychani na margines światowej borówki, konkurujemy tylko ceną i wypełniamy swym towarem okresy gdy innego towaru brakuje.

Oczywiście uprawa odmian takich jak Liberty, Draper, czy nawet Duke wiąże się z pewnym ryzykiem. Decydując się na te odmiany trzeba mieć świadomość, że w lata z ostrymi zimami, mogą być straty. Jednak nie mamy innego wyjścia, by utrzymać czy nawet umocnić swoją  pozycję na europejskich rynkach.

Coraz więcej nowych plantacji zakładana jest z odmian preferowanych przez zachodnie sieci handlowe. System uprawy zbliżony do trendów z zachodniej europy - uprawa na zagonach, pełna fertygacja, uprawa w tunelach czy pod folią.

My też zaczynamy iść w tym kierunku, oczywiście zdając sobie sprawę z zagrożeń. Jednak wiemy że nie ma innego wyjścia, borówka jest owocem globalnych, jeżeli Polska nie będzie w stanie sprostać wymaganiom odbiorców zrobią to inne kraje. Tu nie ma sentymentów, nowe technologie i odmiany to konieczność. Nawet jeżeli kosztem jest zawodność produkcji czy niższe plony.

Najgorsze co może spotkać producenta, który zdecyduje się na uprawę trudnych odmian to próby zakupu takich borówek przez firmy eksportowe po cenach Bluecropowych. Producenci muszą walczyć, by taki towar sprzedawać drożej, w przeciwnym przypadku dochodowość uprawy odmian o świetnych cechach handlowych będzie zdecydowanie niższa niż tych łatwych.